wtorek, 7 maja 2013

Rozdział 20 "Tylko ty"

*.* Paczadłami Alex *.*
Nie tylko Viki musiała zjawić się u Em. Do mnie także zadzwonił Marcin i powiedział żebym pojechała do niej. Wiedziałam o co chodzi i byłam mega szczęśliwa że Marcin to zrobił. Gdy już dojechałam na miejscu byli już : Sara, Em, Marcin, Kami i reszta chłopaków. Podeszłam do nich i Marcin powiedział:
- Ok wszystko jest gotowe. Porozrzucałem kartki przy domu Em, żeby Viki się trochę namęczyła w szukaniu nas (oby nie poczuła się jak w Slendermanie), a my wtedy gdy ona będzie męczyła się z tym  będziemy czekali na nią w domu Em ok ???
- Spoko. O zobaczcie widzę Viki.... szybko chodźcie -powiedziałam 
- Ok to ruchy- odpowiedział Marcin
Czekaliśmy z niecierpliwością na przybycie Viki do wyznaczonego celu, a dokładnie do pokoju od Em gdzie było wszystko idealnie zaplanowane. Czas mijał i mijał aż nagle............
drzwi uchyliły się, w pokoju światło było zgaszone i po chwili weszła Viki i zaczęło się...
My wyskoczyliśmy z prezentami wykonanymi własnoręcznie, mini tortem i wielkim napisem : VIKI TO DLA CIEBIE NA POŻEGNANIE !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Ona zamarła i szczena jej opadła, a my z bananami na twarzy czekaliśmy aż się ocknie. Marcin podszedł do niej pocałował jej i powiedział:
- Kochanie to impreza niespodzianka dla ciebie przed twoim wyjazdem.
-...... łał po prostu łał, jesteście wspaniali, Thank You Very Mach.- powiedziała i przytuliła Marcina
- Cieszymy się że ci się podoba chodź zjedzmy coś dobrego i bawmy się.
- Hahaha ok 
Impreza mijała super.  Na początku Viki rozpakowywała prezenty. Ja i Sara podarowałyśmy jej filmik opisujący ją i naszą przyjaźń. Em dała jej przerobione zdjęcie jej i Viki które jest na wielkim zegarze + filmik z naszych zawodów na pamiątkę ( Em dała każdemu ten filmik, ale Viki dała tak oficjalnie), Kami upiekła jej mini tort, a chłopcy oprócz Marcina dali jej deskorolkę do ćwiczeń. Od każdego z nas dał jej pamiątkę żeby o nas pamiętała jak już wyjedzie. Impreza trwała dalej. Bawiliśmy się, tańczyliśmy i wymyślaliśmy śmieszne układy taneczne, było karaoke, butelka, prawda czy wyzwanie, dziewczyny malowały chłopaków hahahahahahah było zajebiście. Viki była taka szczęśliwa. Przynajmniej teraz bo już jutro wyjeżdża.
Nagle muzyka ucichła, na mały podest wszedł Marcin, Viki i my wszyscy spojrzeliśmy w jego stronę ,a Marcin powiedział:
- Viki wiesz jaka ważna dla mnie jesteś i jak ważny jest ten dzisiejszy dzień i ta chwila. Bo oprócz imprezy niespodzianki dla ciebie jest także dzisiaj rocznica. Już miesiąc jesteśmy ze sobą i z tej okazji chciałbym ci dać pewien prezent ode mnie! Kocham cię <3 Damian puszczaj !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Z głośników poleciała piosenka "Tylko Ty". Viki była wniebowzięta. Słuchała jak Marcin dla niej śpiewał i po prostu zabrakło jej słów by opisać jak się cieszy. Cieszyłam się i ja, bo Viki jest szczęśliwa, a także to ja podsunęłam pomysł Marcinowi z tą piosenką. Wszyscy byli tacy zachwyceni. Gdy Marcin skończył swój występ Viki podbiegła do niego, skoczyła mu w ramiona i pocałowała go. Potem podbiegła do nas wszystkich, przytuliła nas i podziękowała za tak wspaniały wieczór. Dobiegała godzina 23.00 i pomału  musieliśmy się zbierać bo to nie obóz i rodzice się o nas  martwią. Ehh no cóż. Posprzątaliśmy, Viki jeszcze raz podziękowała za to przyjęcie i  rozeszliśmy się pełni smutku że jutro opuści nas nasza Viki............       
^.^Paczadłami Viki ^.^
To wszystko było cudowne. Niestety musiałam się już zbierać. Gdy już byłam w domu, mama mi powiedziała....
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
I jak ?? Kochamy ta piosenkę !!!! Wiemy krótki.... następny postaramy się by był dłuższy !!!

piątek, 3 maja 2013

Rozdział 19 " Tyle słońca w całym mieście"

d: Paczadłami Viki :P
Niestety musiałam zejść. Obiad mijał w ciszy do puki moja mama nie zapytała:
- No to jak Ci minął obóz ??
- Dobrze.. - powiedziałam.
- A czemu nie przyszłaś się z nami przywitać na zawodach ?
- A bo mi się nie chciało...- i nastała cisza, którą po chwili przerwała moja mama
- Nie złość się na nas że musimy wyjechać, to nie nasza wina
- Nie wasza, a czyja w takim razie?
- Y... Dobra nasza, ale co mieliśmy zrobić ??
- Nie wiem... może się mnie zapytać o zdanie ??
- I tak nie masz nic do powiedzenia, i tak z nami pojedziesz!
- A może nie ?
- A to niby kto by się tobą opiekował ??
- Na razie nie wiem !! Potrzebuje czasu na przemyślenie tego wszystkiego...- I znowu nastała cisza. Gdy już odniosłam talerze do zlewu i chciała iść na górę mama powiedziała:
- Masz 2 tygodnie...
- Na co ??
- Na wymyślenie gdzie chcesz zostać..- Szczerze to się strasznie ucieszyłam, ale nie dałam tego po sobie poznać.
,...*.*Paczadłami Alex*.*...,
Gdy zbliżała się godzina wyjścia na lody z Em poszłam do łazienki się trochu ogarnąć. O koło 14.45 wzięłam telefon trochę kasy i szybko wybiegłam z domu doszłam na rynek i ku mojemu zdziwieniu nie tylko Em tam była................................................................................
okazało się że i Viki i Sara a także nasi chłopcy  wraz z Kami byli, cała ekipa znowu razem
Każdy wybrał sobie według jego smaku : Ja wzięłam : malina i kokosowe, Viki : smerfowe, ciasteczkowe i toffi z polewą toffi, Sara: jagodowe i truskawkowe, Em: śmietankowe i miętowe, Kami: pomarańczowe, sorbet wiśniowy i waniliowe, Kamil: podobne jak ja tylko zamiast maliny wziął pistacjowe, Marcin : czekoladowe i miętowe, Damian: mango i tiramizu, Kevin: bananowe, śmietankowe i toffi. No długo to zleciało ale gdy każdy już miał siedliśmy i zaczęliśmy jeść. W trakcie trochę się wydurnialiśmy z tymi lodami ale z wariatami tak bywa :P Jak już zjedliśmy Sara wpadła na pomysł żeby przejść się na spacer po parku i porobić trochę zdjęć. Czas zleciał bardzo szybko, ale przyjemnie. Jak wyszliśmy z parku wróciliśmy jeszcze na chwile na rynek, bo mama Em poprosiła ją o zrobienie zakupów, a gdy ona robiła zakupy ja, Viki i Sara spotkałyśmy znajomych z klasy którzy powiedzieli że za parę dni u nas w szkole są zawody z nożnej dziewcząt i my mamy być w drużynie. Zdziwiło nas to, ale że lubimy nożną i nawet umiemy grać to zgodziłyśmy się. Chodziliśmy i chodziliśmy jeszcze po rynku myśląc co by ciekawego zrobić. Niestety nic nie wymyśliliśmy, więc zaczełyśmy latac i śpiewać "Tyle słońca w całym mieście". Około 17.30 rozeszliśmy się do domów. Viki poszła z Marcinem, Em poszła z Sarą , ja z Kamilem, a po Kami, Damiana i Kevina przyjechał brat Kami.

^.^ Paczadłami Viki ^.^
Następne 2 tygodnie minęły dobrze. W szkole wszystko zostało przez nas nadrobione. Było też dużo śmiechu np. Pierwszy dzień wiosny. Każda klasa nominowała 1 kandydatkę do miss wiosny. U nas zgłosiła się Paula ( przyjaciółka od kuzynki Em). zamiast na miss ustylizowałyśmy ją śmiesznie, bardzo śmiesznie, miała nawet moją hulajnogę, wiec wygrała xD. W Polsce jak to w Polsce po "pierwszym" dniu wiosny spadł śnieg -,-. Śnieżek biały i kłębiasty padał do samych świąt .. Wielkanocy. No w końcu dużo osób się modliło o śnieg na święta, pewnie zapomnieli dodać na które. Czas mijał, a ja nadal nic nie wymyśliłam. Nikomu o tym na razie nie mówiłam.. nie chce robić zbędnych nadziei. W końcu postanowiłam się kogoś poradzić, trafiło na Kami, w końcu miała bardzo podobną sytuacje, tyle że ona ma brat, a ja nie. Ona powiedziała mi żeby znaleźć osobę która mi z chęcią pomoże i do której będę miął zaufanie. W dzień upłynięcia terminu wymyśliłam, powiedziałam o moim pomyśle rodzicom, a oni powiedzieli że się zastanowią. Następny tydzień mijał dość smętnie, moi rodzice jeszcze się zastanawiali, a ja żyłam w niepewności. Dzień przed wyjazdem, Marcin powiedział że mam przyjechać, pod dom Emmy, zdziwiło mnie to, ale wzięłam rower i pojechałam....
^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^^
 No to mamy kolejny rozdziałik....OMG już 19 i jak ??? :)